Wataha
pierwotni mieszkańcy
liczebność: 18
Świat przedstawiony
Formalności
2 stycznia 2015
Ookaminoishi do Mixi
Ciemność. Rozglądam się. Ktoś nadchodzi z oddali. Poznaję w nim jednego z moich braci… Ale to niemożliwe, przecież oni nie żyją… Zaczyna coś mówić w pradawnym języku. Oskarża mnie, o wszystko, co się wtedy stało. Podchodzi coraz bliżej, wrogo nastawiony. A ja po raz pierwszy od przebudzenia czuję się tak przerażona. Zaczynam się powoli cofać, a on przyspiesza. Rzuca się na moją szyję z wyszczerzonymi kłami. Znowu ciemność. Coś powoli ją rozprasza. Szkoda, w niej można się ukryć, zaznać ukojenia… Widzę coraz wyraźniej to, co się dzieje wokół mnie. Czyli mnie nie zabili. A tamto, to był tylko sen, zwykły sen… Ale czy na pewno taki zwykły? Koło mnie stoi ta sama wadera którą widziałam nim zemdlałam, do tego leżę w tym samym miejscu.
- Obudziłaś się – stwierdziła biało-szara wadera z uśmiechem. Miała bardzo miękki i przyjemny głos… Spojrzałam na nią nieufnie, warknęłam. Nie przesadzałam jednak, wiedziałam, iż teraz jestem na ich łasce.
- Spokojnie, nie musisz się mnie obawiać – chyba próbuje zdobyć moje zaufanie, wydaje się być z natury przyjazna, jednak wciąż patrzałam na nią nieufnie.
- Tak w ogóle jestem Mixi, Alpha Watahy Krwawej Nocy. A ty jak się nazywasz? Chcesz może do nas dołączyć? – Rzeczywiście, jest Alphą… Do tego proponuje dołączenie z własnej woli… Czemu by nie spróbować? Wątpiłabym, aby ktoś inny chciał przyjąć mnie do swojej watahy z własnej woli. Wymazałam nieufność i wrogość z mojego pyska na tyle ile mogłam, jednak nie uśmiechnęłam się. Po chwili milczenia odparłam:
- Jestem Ookaminoishi. – zrobiłam kilka sekund przerwy – Dołączę do twojej watahy... – Klamka zapadła. Nienawidzę, kiedy moja wolność jest ograniczona, jednak w tym wypadku jest to konieczne… Alpha, teraz już moja, chciała otworzyć pysk, by zadać więcej pytań, jednak ja jej przerwałam.
- Nie tutaj, gdzie może nas usłyszeć każdy wilk, demon czy morderczy kurczak. Chyba macie jakiś odosobniony kompleks jaskiń albo odosobnione miejsca, gdzie nie będzie nikogo poza nami? – Skinęła łbem – Więc nas tam zaprowadź.
Zaczęłam się powoli podnosić, by stanąć w pełnej okazałości. Dopiero wtedy zauważyłam, że jestem od Alphy nieco większa, do tego jest ona zadziwiająco młoda. Ruszyłam za Mixi. Po drodze minęłyśmy sporo wilków. Zauważyłam, że wszystkie, nie licząc 2 młodszych, patrzały na mnie nieufnie, do tego większa ich część warczała, czy też spinała się do skoku, jakby chciała mnie zaatakować… Rozumiałabym to, jednak żeby od razu wszystkie napotkanie wilki? Nawet idę tuż przy Alphie, gdyby jej nie było pewnie by mnie rozszarpały na strzępy bez mrugnięcia okiem. Nie rozumiem ich zachowania… Może im kogoś przypominam…
(Mixi?)
Od Korso - Wyprawa
Coś się stało.
Po raz kolejny coś było nie w porządku.
Szliśmy gdzieś, ale nie wiedziałem gdzie.
Wpatrywaliśmy się
bez myśli co widzimy.
Trwaliśmy tak długo.
Chwila za
chwilą
W tej pustce
Non cogito sed sum
Do chwili
Poczułem ból. Pochodził on z mojej stopy. Spojrzałem na nią. No tak, byłem przecież bez butów. Obie stopy lekko krwawiły.
Moment.
Znów myślałem. Kto by pomyślał, że chodzenie na bosaka może się okazać tak dobrym wyborem? Spoglądnąłem na innych. Brakowało Mixi i Narcyzy. Podszedłem do Assumi i potrząsnąłem nią. Brak reakcji. Aria, Anastasia, Shailene, Erna... Żadna z nich nie reagowała. Została jeszcze jedna osoba.
- Akuma? - zapytałem.
Podobnie jak u reszty. Jeśli jednak chciałem dalej próbować kogoś dobudzić, to musiałem próbować na nim. On będzie wiedział, co zrobić.
Potrząsnąłem nim mocno, ale on dalej szedł tym powolnym, rzekłbym lunatycznym, krokiem.
- Akuma - powiedziałem stanowczym głosem. Po chwili powtórzyłem, krzycząc tym razem. Poczułem, jak paznokcie wbijają mi się w lewe ramię. Jego twarz jednak nie zmieniła się. Gdy próbowałem wyrwać rękę, zadrapał mnie w brodę. W odruchu złości trzasnąłem go otwartą dłonią w twarz.
Akuma zrobił zdziwioną minę i przystanął. Z jego spłynęła jakby mgiełka i poczułem, że jest już wśród żywych. Choć w obecnej sytuacji, mogło to mi źle wróżyć.
Chłopak dotknął swojego policzka, po czym spojrzał na mnie. Zdziwienie na jego twarzy zmieniło się w zrozumienie, a po chwili w złość.
- Ty... - zaczął i postąpił w moim kierunku.
- Spójrz na nich! - krzyknąłem wskazując Arię.
Akuma zatrzymał się i podążył za moim wzrokiem. Podszedł do dziewczyny i potrząsnął nią.
- Co się znowu stało? - zapytał.
- To jakiś trans... Też w nim trwałem, ale wyrwał mnie ból z krwawiącej rany. Próbowałem ich dobudzić, ale to nie dało skutku, więc spróbowałem ciebie. Wtedy chciałeś mnie uderzyć, a ja... Wybacz, to był odruch.
W odpowiedzi Akuma tylko machnął ręką.
- Widać ból to chyba najlepszy środek ocucający - powiedział i chyba chciał uderzyć dziewczynę, gdybym się nie wepchnął między nich.
- Co znowu? - zapytał poirytowany - Zaczynam tracić do ciebie cierpliwość.
- Tylko chcę coś spróbować... - odpowiedziałem i uszczypnąłem Arię w szyję.
Dziewczyna przystanęła i znów ujrzałem tą niby mgiełkę zstępującą z jej oczu...
(Aria? Korso to taki brutal...)
Od wrzucającego - Człowieku, ratujesz mój nudny, spędzany z rodzinką wieczór. Jestem Twoim dłużnikiem :') ~Kashari
Po raz kolejny coś było nie w porządku.
Szliśmy gdzieś, ale nie wiedziałem gdzie.
Wpatrywaliśmy się
bez myśli co widzimy.
Trwaliśmy tak długo.
Chwila za
chwilą
W tej pustce
Non cogito sed sum
Do chwili
Poczułem ból. Pochodził on z mojej stopy. Spojrzałem na nią. No tak, byłem przecież bez butów. Obie stopy lekko krwawiły.
Moment.
Znów myślałem. Kto by pomyślał, że chodzenie na bosaka może się okazać tak dobrym wyborem? Spoglądnąłem na innych. Brakowało Mixi i Narcyzy. Podszedłem do Assumi i potrząsnąłem nią. Brak reakcji. Aria, Anastasia, Shailene, Erna... Żadna z nich nie reagowała. Została jeszcze jedna osoba.
- Akuma? - zapytałem.
Podobnie jak u reszty. Jeśli jednak chciałem dalej próbować kogoś dobudzić, to musiałem próbować na nim. On będzie wiedział, co zrobić.
Potrząsnąłem nim mocno, ale on dalej szedł tym powolnym, rzekłbym lunatycznym, krokiem.
- Akuma - powiedziałem stanowczym głosem. Po chwili powtórzyłem, krzycząc tym razem. Poczułem, jak paznokcie wbijają mi się w lewe ramię. Jego twarz jednak nie zmieniła się. Gdy próbowałem wyrwać rękę, zadrapał mnie w brodę. W odruchu złości trzasnąłem go otwartą dłonią w twarz.
Akuma zrobił zdziwioną minę i przystanął. Z jego spłynęła jakby mgiełka i poczułem, że jest już wśród żywych. Choć w obecnej sytuacji, mogło to mi źle wróżyć.
Chłopak dotknął swojego policzka, po czym spojrzał na mnie. Zdziwienie na jego twarzy zmieniło się w zrozumienie, a po chwili w złość.
- Ty... - zaczął i postąpił w moim kierunku.
- Spójrz na nich! - krzyknąłem wskazując Arię.
Akuma zatrzymał się i podążył za moim wzrokiem. Podszedł do dziewczyny i potrząsnął nią.
- Co się znowu stało? - zapytał.
- To jakiś trans... Też w nim trwałem, ale wyrwał mnie ból z krwawiącej rany. Próbowałem ich dobudzić, ale to nie dało skutku, więc spróbowałem ciebie. Wtedy chciałeś mnie uderzyć, a ja... Wybacz, to był odruch.
W odpowiedzi Akuma tylko machnął ręką.
- Widać ból to chyba najlepszy środek ocucający - powiedział i chyba chciał uderzyć dziewczynę, gdybym się nie wepchnął między nich.
- Co znowu? - zapytał poirytowany - Zaczynam tracić do ciebie cierpliwość.
- Tylko chcę coś spróbować... - odpowiedziałem i uszczypnąłem Arię w szyję.
Dziewczyna przystanęła i znów ujrzałem tą niby mgiełkę zstępującą z jej oczu...
(Aria? Korso to taki brutal...)
Od wrzucającego - Człowieku, ratujesz mój nudny, spędzany z rodzinką wieczór. Jestem Twoim dłużnikiem :') ~Kashari
Od Mixi - Wyprawa
- No super... - mruknęłam. Zjawa zniknęła tak szybko jak się pojawiła.
- Chodź! Musimy ich dogonić, bo za chwilę zupełnie znikną nam z oczu - teraz to Narcyza szarpnęła mnie.
Ruszyłyśmy biegiem za nimi, ale znów się nie przybliżałyśmy, ale oni również się nie oddalali. Wszystko jakby stało w miejscu.
- Tu chyba działają jakieś czary... - stwierdziłam po dobrej chwili bezowocnego biegu.
- Bardzo możliwe - zgodziła się Narcyza.
Obok nas przejechało kolejne zabawkowe autko ochlapując mnie i Narcyzę różowym błotem. Po chwili autko minęło również resztę, która chyba właśnie zdało sobie sprawę z naszej nieobecności.
- Co powiesz na małą przejażdżkę zabawkowym autkiem? - zapytałam z uśmiechem.
- Bardzo chętnie - odparła z równie szerokim uśmiechem.
Kolejna zabawka zbliżała się do nas.
- Wskakuj! - krzyknęłam do niej skacząc do dużego plastikowego samochodu. Zastępczyni Dowódcy Zabójców skoczyła za mną.
- Udało się! - ucieszyła się.
(Korso? Hasz tag interesujące...)
- Chodź! Musimy ich dogonić, bo za chwilę zupełnie znikną nam z oczu - teraz to Narcyza szarpnęła mnie.
Ruszyłyśmy biegiem za nimi, ale znów się nie przybliżałyśmy, ale oni również się nie oddalali. Wszystko jakby stało w miejscu.
- Tu chyba działają jakieś czary... - stwierdziłam po dobrej chwili bezowocnego biegu.
- Bardzo możliwe - zgodziła się Narcyza.
Obok nas przejechało kolejne zabawkowe autko ochlapując mnie i Narcyzę różowym błotem. Po chwili autko minęło również resztę, która chyba właśnie zdało sobie sprawę z naszej nieobecności.
- Co powiesz na małą przejażdżkę zabawkowym autkiem? - zapytałam z uśmiechem.
- Bardzo chętnie - odparła z równie szerokim uśmiechem.
Kolejna zabawka zbliżała się do nas.
- Wskakuj! - krzyknęłam do niej skacząc do dużego plastikowego samochodu. Zastępczyni Dowódcy Zabójców skoczyła za mną.
- Udało się! - ucieszyła się.
(Korso? Hasz tag interesujące...)
Od Mixi do Ookaminoishi
Robiłam właśnie rutynowy patrol watahy, gdy zobaczyłam jakąś czarną waderę zmierzającą w moją stronę. Była trochę podobna do Argony, więc lekko się przestraszyłam i przyjęłam pozycję obronną. Dopiero po chwili zauważyłam, że wadera ledwo trzyma się na nogach. Podchodzę do niej i zaczynam mówić.
- Kim jesteś? Dobrze się czujesz?
Chyba do niej nie docierają moje słowa. Wyrastają jej dodatkowe skrzydła i ogony. Upada.
- No to mam problem... Nieznajoma wadera o niewiadomym nastawieniu mdleje na terenie watahy - mruknęłam do siebie. - Chyba będę musiała z tym iść do Erny...
Kiedy już chcę odejść od niej i iść w stronę nory Szamanki ona odzyskuje świadomość.
- Obudziłaś się - uśmiecham się do niej lekko.
Popatrzyła na mnie nieufnie.
- Spokojnie, nie musisz się mnie obawiać - dalej patrzy z nieufnościom, więc postanawiam się jej przedstawić. - Tak w ogóle jestem Mixi, Alpha Watahy Krwawej Nocy. A ty jak się nazywasz? Chcesz może do nas dołączyć?
(Ookami?)
- Kim jesteś? Dobrze się czujesz?
Chyba do niej nie docierają moje słowa. Wyrastają jej dodatkowe skrzydła i ogony. Upada.
- No to mam problem... Nieznajoma wadera o niewiadomym nastawieniu mdleje na terenie watahy - mruknęłam do siebie. - Chyba będę musiała z tym iść do Erny...
Kiedy już chcę odejść od niej i iść w stronę nory Szamanki ona odzyskuje świadomość.
- Obudziłaś się - uśmiecham się do niej lekko.
Popatrzyła na mnie nieufnie.
- Spokojnie, nie musisz się mnie obawiać - dalej patrzy z nieufnościom, więc postanawiam się jej przedstawić. - Tak w ogóle jestem Mixi, Alpha Watahy Krwawej Nocy. A ty jak się nazywasz? Chcesz może do nas dołączyć?
(Ookami?)
1 stycznia 2015
Od Allasner - Początek nowego życia...
Szłam zmarnowana przez las...
- Co teraz?- zapytałam...
Allen i Allison popatrzyły po sobie, w końcu jedna odpowiedziała ze smutkiem...
- Musimy znaleźć sobie miejsce...
- Tylko gdzie? Masz może jakiś pomysł?- zapytałam nadal ze spuszczonym łbem... nie odpowiedziała - No oczywiście... pomysł jest... ale nie ma jak go zrealizować...
- To może dołączymy do... no nie wiem... watahy?- podsuneła Allen... to nie był zły pomysł... ale kto by chciał dziwadło na swoim terenie?
Coś poruszyło się w gąszczu tuż przed nami...
- Może... skręćmy w prawo?- Allison już ciągła mnie w prawo...
- Nie... jak jest negatywnie nastawione to trudno... najwyżej nas zabije... - odpowiedziałam, jednak szybko dodałam z uśmiechem - chociaż nie... to on padnie trupem - zachichotałam... a tymczasem z gąszczu wyszedł wilk...
(Ktoś? Bez rozlewu krwi okej?)
- Co teraz?- zapytałam...
Allen i Allison popatrzyły po sobie, w końcu jedna odpowiedziała ze smutkiem...
- Musimy znaleźć sobie miejsce...
- Tylko gdzie? Masz może jakiś pomysł?- zapytałam nadal ze spuszczonym łbem... nie odpowiedziała - No oczywiście... pomysł jest... ale nie ma jak go zrealizować...
- To może dołączymy do... no nie wiem... watahy?- podsuneła Allen... to nie był zły pomysł... ale kto by chciał dziwadło na swoim terenie?
Coś poruszyło się w gąszczu tuż przed nami...
- Może... skręćmy w prawo?- Allison już ciągła mnie w prawo...
- Nie... jak jest negatywnie nastawione to trudno... najwyżej nas zabije... - odpowiedziałam, jednak szybko dodałam z uśmiechem - chociaż nie... to on padnie trupem - zachichotałam... a tymczasem z gąszczu wyszedł wilk...
(Ktoś? Bez rozlewu krwi okej?)
Allasner
kontakt: Arietti (HW)
Imię: Allasner
Pseudonim: Hell
Płeć: Wadera
Wiek: 538 lat (nieśmiertelna)
Żywioł: Chaos i ogień
Patron: Hades
Cechy charakteru: Bardzo nieufna i agresywna dla obcych... czasem nawet zabójcza. Jest urodzonym zabójcą, jednak próbuje się opanować... chociaż nie zawsze jej to wychodzi. Walczy do samego końca, nigdy się nie poddaje i nigdy nikogo nie słucha... czasem nawet alphy... Jest bardzo ponura i zimna z powodu przeszłości... jednak gdy kogoś polubi... może okazać się przemiła, a nawet delikatna... jednak bardzo rzadko ukazuję tą stronę... Najczęściej można ją spotkać przy odludnionych miejscach... tam gdzie nikogo nie skrzywdzi...
Cechy charakterystyczne:
Historia: Była obiektem badań w Moskwie. Dziwnym eksperymentem znanego naukowca... pobierali jej krew, badali... dla nich to była tylko zabawa... dla niej tortury... Pewnego dnia nie wytrzymała... zagryzła wszystkich... i uciekła...
Motto: "Today is today, do not worry about tomorrow..."
Moce:
Zauroczona w: BRAK
Rodzina: Nigdy jej nie miała
Data urodzenia: 28.9.1477r.
Przedmioty: Skalpel
Talizman: Wisdom - Amulet życia... każdy kto go nosi jest nie do zabicia, zwierzęca forma naszyjnika odzwierciedla jego właściciela. Jedynie bogowie posiadają tego tupu amulety, żeby mieć ten wisiorek musi podarować Ci go twój patron... bardzo rzadko spotykana rzecz.
Nora: Skalny Labirynt, obok Wodospadu Łez
Głos: O.N.A-koła czasu
Ciekawostki:
Inne zdjęcia: demon, podczas pełni
Statystyki: 53 pkt
Siła: 12 | Zręczność: 9| Moc: 7 | Szybkość: 8 | Kondycja: 8 | Refleks: 4 | Zauważanie: 5 | Klasa Pancerza (KP): 0 |Wilcze drachmy: 200 | Krwawe Rubiny: 0 | Wykonane Zadania: 0 | Wykonane Questy: 0 |
Upomnienia: 0
Pochwały: 0
Imię: Allasner
Pseudonim: Hell
Płeć: Wadera
Wiek: 538 lat (nieśmiertelna)
Żywioł: Chaos i ogień
Patron: Hades
Cechy charakteru: Bardzo nieufna i agresywna dla obcych... czasem nawet zabójcza. Jest urodzonym zabójcą, jednak próbuje się opanować... chociaż nie zawsze jej to wychodzi. Walczy do samego końca, nigdy się nie poddaje i nigdy nikogo nie słucha... czasem nawet alphy... Jest bardzo ponura i zimna z powodu przeszłości... jednak gdy kogoś polubi... może okazać się przemiła, a nawet delikatna... jednak bardzo rzadko ukazuję tą stronę... Najczęściej można ją spotkać przy odludnionych miejscach... tam gdzie nikogo nie skrzywdzi...
Cechy charakterystyczne:
- NORMALNA: Złote oczy, brązowe futro, trzy głowy, długi ogon
- DEMON: Czerwone, przekrfione oczy; krwiste futro; nienasycony głód
- PODCZAS PEŁNI: Czarne futro, zamiast pyska płonąca czaszka na wszystkich głowach
Historia: Była obiektem badań w Moskwie. Dziwnym eksperymentem znanego naukowca... pobierali jej krew, badali... dla nich to była tylko zabawa... dla niej tortury... Pewnego dnia nie wytrzymała... zagryzła wszystkich... i uciekła...
Motto: "Today is today, do not worry about tomorrow..."
Moce:
- Samozapłon
- Zionięcie ogniem
- Zamiana w okrutnego, krwiożerczego demona
- Najlepiej jak to mogę wytłumaczyć to PARKUR (omijanie przeszkód w biegu, przeskakujesz nad przepaścią i itp.)
- Skok na dwa metry
Zauroczona w: BRAK
Rodzina: Nigdy jej nie miała
Data urodzenia: 28.9.1477r.
Przedmioty: Skalpel
Talizman: Wisdom - Amulet życia... każdy kto go nosi jest nie do zabicia, zwierzęca forma naszyjnika odzwierciedla jego właściciela. Jedynie bogowie posiadają tego tupu amulety, żeby mieć ten wisiorek musi podarować Ci go twój patron... bardzo rzadko spotykana rzecz.
Nora: Skalny Labirynt, obok Wodospadu Łez
Głos: O.N.A-koła czasu
Ciekawostki:
- Kiedyś miała jedną głowę
- Jest całkowicie odporna na trucizny (tyle lat spędziła nafaszerowana chemikaliami i różnymi lekami, że trucizna to pestka), a dodatkowo jej krew to antidotym na jad węża, nie wiadomo jak, ale nauczyła się medycyny, jej skóra ma trzy centymetry grubości =/
Inne zdjęcia: demon, podczas pełni
Statystyki: 53 pkt
Siła: 12 | Zręczność: 9| Moc: 7 | Szybkość: 8 | Kondycja: 8 | Refleks: 4 | Zauważanie: 5 | Klasa Pancerza (KP): 0 |Wilcze drachmy: 200 | Krwawe Rubiny: 0 | Wykonane Zadania: 0 | Wykonane Questy: 0 |
Upomnienia: 0
Pochwały: 0
Subskrybuj:
Posty (Atom)